Opera 11.61
Opera to popularna na całym świecie bezpłatna przeglądarka stron internetowych. Opera charakteryzuje się dużą prędkością otwierania stron WWW, wbudowa...
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG
Dziś ktoś, kto uskładał trochę grosza i chce sobie kupić jakiś elektroniczny gadżet, ma tylko jeden problem - zbyt duży wybór urządzeń. W czasach naszej (tzn. pokolenia 70/80) młodości tak łatwo nie było - ale i tak jakoś sobie radziliśmy. Każdy szanujący się młody człowiek miał pewien podstawowy zestaw PRL-owskich gadżetów - któż nie pamięta radiomagnetofonów Kasprzaka na licencji Thomsona czy rzutnika Ania? Oto subiektywny wybór najważniejszych gadżetów naszej młodości...
Za PRL-u specjalnego wyboru nie było - każdy produkt dostępny był tylko w kilku podstawowych odmianach (pewnie po to, by nie mącić klientom w głowach nadmiarem możliwości). Niektóre były fatalne - źle zaprojektowane, wciąż się psuły i więcej czasu spędzały oczekując na naprawę niż służąc swoim właścicielom. I tak je uwielbialiśmy - nie mieliśmy innego wyjścia... Ale wśród PRL-owskich gadżetów było też sporo całkiem udanych urządzeń, do których wciąż mamy uzasadniony sentyment...
Kino domowe naszej młodości - rzutnik Ania
Dla dzieciaków to był jeden z fajniejszych sposobów na spędzenie wieczoru - należało zaciemnić pomieszczenie, umieścić na jakimś podwyższeniu rzutnik o uroczym imieniu Ania i wsunąć do niego kliszę z bajką. Wybór bajek był ogromny - pamiętamy m.in. Dyla Sowizdrzała, Małpę w kąpieli, Kichusia Majstra Lepigliny itp. Pamiętajmy - mówimy tu o czasach przed erą magnetowidów i odtwarzaczy DVD - jeśli chciałeś sam zdecydować, jaką bajkę dziś obejrzysz (a nie zdawać się na telewizję i dobranockę) to rzutnik Ania (lub Jacek) był jedynym rozwiązaniem...

fot. Pantuniestal.com.
Niżej podpisany był dumnym posiadaczem Anii w brązowej obudowie - a teraz niezmiernie żałuje, że jakieś 20 lat temu w przypływie technicznej fantazji rozebrał urządzenie i nie potrafił go ponownie złożyć. Na szczęście Ań (i bajek do nich) jest całkiem sporo na Allegro - i kosztują całkiem rozsądne pieniądze...
Audio naszej młodości - Unitra-Wilga
Ok, w tym miejscu mogłoby się znaleźć kilka innych modeli - bo przenośnych magnetofonów i radiomagnetofonów w PRL było niemało. Kilka różnych, całkiem porządnych modeli produkowały m.in. warszawskie Zakłady Radiowe Kasprzaka - m.in. RB3200 (na licencji Grundiga) czy MK122 (licencja Thomson). Ale nas los zetknął z Unitrą-Wilgą - naprawdę fajnym radiomagnetofonem.

fot. Oldradio.uw.hu.
W latach 80. to był niesamowity bajer. Potrafił np. nagrywać audio ze źródeł zewnętrznych - świetnie sprawdzał się podczas rejestrowania z TV opolskich kabaretonów. Choć oczywiście miał też swoje wady - niewygodną wajchę do przewijania (trzeba ją było trzymać przez cały czas przewijania), łamliwą antenę, zaś po pewnym czasie prawdziwym wyzwaniem stawało się zamknięcie kieszeni na kasetę. Ale i tak służył niżej podpisanemu dłużej niż kilka nowoczesnych odtwarzaczy MP3... Teraz leży gdzieś w piwnicy - po odkurzeniu i podłączeniu pewnie okazałoby się, że wciąż jest sprawny...
iPod naszej młodości - walkman Kajtek
Teraz prawie każdy nosi w kieszeni przenośny odtwarzacz audio - albo typowy "empetrójnik", albo chociaż telefon z MP3. Ale to nie jest nowość - muzykę można nosić przy sobie już prawie 30 lat. W 1980 r. koncern Sony zaprezentował pierwszego walkmana - krótko później takie urządzenia pojawiły się również w Polsce. Oczywiście, mało kto posiadał oryginalnego "Soniacza" - dużo popularniejsze były cegłowate chińskie podróbki z jednorazowymi słuchawkami. Ale uwaga - był też polski walkman (a właściwie: osobisty odtwarzacz kasetowy - bo Walkman to znak towarowy Sony). Kajtek był dziełem firmy Unitra i, wedle relacji właścicieli, sprawdzał się rewelacyjnie. Wierzę na słowo, bo doświadczeń z produktem Unitry nie mam - miałem tylko dziadowską chińską kopię produktu Sony.
Kajtek w akcji:
Przenośna konsola naszej młodości - radzieckie gierki
To urządzenie miał chyba każdy chłopak, którego młodość przypadła na lata 80. (i wczesne 90.). Radzieckie minikonsole do gier przyjeżdżały do polski w ceratowych torbach obywateli ZSRR, którzy handlowali mydłem i powidłem na naszych targowiskach. Odmian było wiele - pamiętam m.in. jajeczka, ośmiornicę, bramkarza, kucharza, hokej, myśliwego... na pewno było coś więcej.
Zasada rozgrywki nie była skomplikowana - wystarczyło odpowiednio naciskać jeden z czterech (lub dwóch - np. w ośmiorniczce) przycisków sterujących, tak, by nasze "growe alter ego" złapało spadające z czterech kierunków jajka/piłki, umknęło przed ośmiornicą lub podrzuciło naleśniki. Głupie, proste i szalenie wciągające. Konsolka miała też zegar i budzik (który niżej podpisanego nigdy nie zdołał obudzić na czas - jakoś tak strasznie cicho pikał...).
Uwaga, mam dobrą wiadomość dla fanów gier sprzed lat: w Jajeczka można zagrać online - np. w serwisie FajneGiery.pl.
Komórka naszej młodości - automat telefoniczny
W latach 80. nie było telefonów komórkowych. Ba - mało kto miał telefon stacjonarny. Jeśli więc musiałeś gdzieś pilnie zadzwonić, zwykle korzystałeś z klasycznego automatu wrzutowego. Z dzisiejszej perspektywy trudno nazwać go gadżetem - ale 20 lat temu był równie ważnym elementem systemu komunikacyjnego jak dzisiejsze iPhone'y, Nokie i Samsungi.

O ile mnie pamięć nie myli, to na początku lat 80. automaty przyjmowały tylko monety - ale za to różnych nominałów. Później pojawiły się również żetony, a także karty magnetyczne - ale to już nie było to. Klasyczne automaty bywały awaryjne - ale były też na swój sposób uczciwe: czasami zżerały kilka monet, czasami zachowywały się jak bankomat i wypłacały trochę bilonu. Podobno można je było oszukiwać monetą na sznurku, ale jakoś nigdy nie było okazji sprawdzić: raz, że wrodzona uczciwość nie pozwalała, dwa - byłem wtedy za niski, by odpowiednio manipulować przy otworze wrzutowym...
Oczywiście, powyższa lista to niewielki, subiektywny i niekompletny spis gadżetów z PRL. Ot, wybór kilku urządzeń, do których wciąż mam spory sentyment. Jeśli macie inne propozycje, koniecznie wpisujcie je w komentarzach - o sprzęcie sprzed lat będziemy na pewno pisać jeszcze wiele razy. Wszelkie sugestie mile widziane!
Daniel Cieślak

Cóż bardziej interesuje użytkowników w nowym...

Pamiętacie jeszcze jak szyły nasze babcie?...

Instalacja krok po kroku Windows 7. Tym razem...

MiKandi to pierwszy oficjalny sklep z...

Chińska firma One Dollar Production szykuje...

W Sieci pojawiła się nowa gra online'owa -...

W Windows 7 Microsoftowi znów nie udała się...
Opera to popularna na całym świecie bezpłatna przeglądarka stron internetowych. Opera charakteryzuje się dużą prędkością otwierania stron WWW, wbudowa...
ALLPlayer to darmowy odtwarzacz wideo, który umożliwia oglądanie dowolnego filmu na ekranie komputera. ALLPlayer oferuje funkcję pobierania napisów or...
Camtasia Studio to niedrogie oprogramowanie, które pozwala nagrywać zawartość ekranu i wykorzystywać ją do przygotowywania prezentacji. Umożliwia równ...
AdBlock dla Chrome to darmowy dodatek do przeglądarki Google Chrome, który skutecznie blokuje reklamy internetowe.
Opera to popularna na całym świecie bezpłatna przeglądarka stron internetowych, która charakteryzuje się dużą prędkością otwierania stron WWW, wbudowa...